10 września w Szkole Podstawowej nr. 4 w Starym Fordonie podjęliśmy się rozmowy z przedstawicielami społeczności lokalnych, władz lokalnych i ekspertami nad możliwościami rewitalizacji tego pięknego osiedla, jak się mówi od jakiegoś czasu; Kazimierza Północy.
Rozbrzmiewały różnorodne głosy. Padały ciekawe pomysły. Jednak wspólnym mianownikiem było pytanie (i główny problem, jak się udało zdefiniować): dlaczego mieszkańcy i mieszkanki Starego Fordonu są tak mało aktywni?
Pracownica Biblioteki Publicznej, a także Wicedyrektor Szkoły, która nas gościła, opowiadały, jak ciężko jest przekonać mieszkańców i mieszkanki do przyjścia na imprezy, które są regularnie organizowane przez obie placówki.
Kiedy władze miasta zaczynają samodzielnie wymyślać, bez udziału mieszkańców, strategie rozwoju osiedli, prawie zawsze skończy się tak samo: brakiem jakichkolwiek działań i zerowym zaangażowaniem mieszkańców i mieszkanek. Taką sytuację zastaliśmy w Starym Fordonie. Osiedle zostało wykluczone z Lokalnego Programu Rewitalizacji i mieszkańcy zostali sami. Znaleźliśmy się wśród nich, żeby pokazać, że nie jest tak źle: wspólnie bowiem zrobimy znacznie więcej, niż samotni urzędnicy z milionami euro.
Jeden z ekspertów, Grzegorz Kaczmarek – socjolog, po krótkiej analizie przyczyn, doszedł do wniosku, że należy wreszcie zmienić strategię organizowania grup społecznych. Dotąd, jak twierdzi Kaczmarek, próbujemy się grupować wokół celów, które, co pokazują statystyki, są nierealizowane. Ocenił, że jest to strategia rodem z poprzedniej epoki. Stawiała przed nami cele, jak pokazał czas: niemożliwe. Stąd mentalna niska wiara ludzi w celowość działania i konsekwentnie niski poziom samoorganizacji społecznej. Probą rozwiązania, zdaniem Kaczmarka, może być skupianie ludzi nie wokół celów, które nie wiadomo, czy będą zrealizowane, a wokół miejsc, przestrzeni. Takim miejscem jest, zdaniem Kaczmarka, Stary Fordon. On już jest i dlatego, jak sądzi, powinno się udać powołać na przykład Stowarzyszenie Miłośników Starego Fordonu.
W sukurs temu głosowi przyszedł kolejny głos ekspercki, Wojciecha Kłosowskiego, który wskazał szereg rozwiązań rewitalizacyjnych z róznych miast europejskich, realizowanych zgodnie ze strategią organizowania wokół miejsc. Bowiem, jak twierdzi Kłosowski, strategiczne cele powinna obierać grupa już zorganizowana, gdyż dopiero takie ciało jest w stanie rozstrzygnąć, jaki kierunek rozwoju winno obrać miejsce i skupiona wokół niego wspólnota. Jednocześnie wskazał również, że być może szansą Starego Fordonu jest to, że nie został on wpisany do Lokalnego Programu Rewitalizacji. Pieniądze, które mogłyby się dzięki temu pojawić w Fordonie, niekoniecznie realizowałyby cele, które mogłyby się stać celami wspólnoty lokalnej, której, po prostu, ciągle nie ma.
Mieszkańcy, zgromadzeni w liczbie kiludziesięciu, zgodzili się z tymi opiniami i dało się słyszeć głosy wskazujące potrzebę pracy nad założeniem stowarzyszenia. Bardzo ważną w tym kontekście jest deklaracja Przewodniczącego Rady Osiedla Stary Fordon, że Rada chętnie zadysponuje swoim biurem na cele realizacji oddolnej inicjatywy. Inicjatywa ta została przyjęta z radością przez zebranych mieszkańców i mieszkanki.
Zespół Akademii Myśli Społecznej, po zapoznaniu się z potrzebami społeczności Starego Fordonu, zdecydował się wyjść naprzeciw oddolnej, a wyrażonej podczas debaty inicjatywie, i zorganizować w Starym Fordonie warsztaty aktywizujące, które miałyby doprowadzić do założenia Stowarzyszenia, jeśli taka wola wśród mieszkańców pozostanie. Cieszymy się, bo po raz kolejny udowodniliśmy sobie, że nasz projekt jest potrzebny.
Zdjęcia z debaty w GALERII AMS
Umieść na Facebooku
Podobne wpisy
Ten wpis został opublikowany w dniu
10 września 2009 o 18:23 i jest umieszczony w Debaty, Zapowiedzi.
Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisy poprzez RSS 2.0
Dla mnie Fordon jest niepotrzebnym elementem Bydgoszczy.
Ewa
Październik 9th, 2009