Organizacje pozarządowe są przejawem istoty społeczeństwa obywatelskiego. Są dobrowolnymi zrzeszeniami ludzi, którzy realizują cele społeczne nie dla zysku. Czasem, gdy władze miasta są mało obywatelskie, organizacje pozarządowe są widziane jako jedyna ostoja siły demokracji. Czasem, gdy organizacje są skostniałe, a władze dynamiczne, patrzy się na organizacje jako na hamulcowych rozwoju miasta.
Jaką rolę faktycznie pełnią organizacje pozarządowe w mieście? Czy kształtują rzeczywiście przestrzeń publiczną? Czy są konkurencją, czy sprzymierzeńcem samorządu? I wreszcie: czy organizacje pozarządowe są polityczne?
Do rozmowy zaprosiliśmy:
Dr Grzegorz Kaczmarek – socjolog, WSG
Dr Radosław Sojak – socjolog, UMK
Lucyna Andrysiak – ZHP, radna województwa kujawsko-pomorskiego
Przedstawicieli i przedstawicielki organizacji pozarządowych:
Dr Ariel Zieliński (PAH)
Ewa Kwiesielewicz (Motyka)
Paweł Kołacz (Bydgoskie Przedmieście)
Łukasz Wróblewski (Wyborcy)
Piotr Wielgus (Pracownia Zrównoważonego Rozwoju)
Debatę prowadzili: Karol Zamojski i Krzysztof Ślebioda
(Pracownia Zrównoważonego Rozwoju)
10 XII 2009 godz. 18.00, Queensland Cafe, PDT I piętro Rynek Staromiejski w Toruniu
Debata zgromadziła przedstwicielki i przedstawicieli kilkunastu organizacji pozarządowych z Torunia. Eksperci reprezentujący organizacje pozarządowe zarówno lokalne: Pracownia Zrównoważonego Rozwoju, Stowarzyszenie Bydgoskie Przedmieście, Stowarzyszenie Wyborcy, jak i globalne: Polska Akcja Humanitarna oraz Wydział Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UMK, starli się w sporze o definicję polityczności. Zdania były spolaryzowane. Z jednej strony twierdzono, że organizacje porządowe mają sens wyłącznie jako nieangażujące się w kwestie polityczne. Z drugiej strony duże uznanie znalazło twierdzenie, że organizacje pozarządowe są naturalnym “wstępem” do działalnosci o charakterze politycznym. Podczas dyskusji używano rozmaitych argumentów w celu przekonania oponentów. Duży udział w dyskusji brali również przedstwiciele i przedstawicielki organizacji zgromadzeni na widowni. Wiele pytań zadawnych przez widzów spotkało się z bardzo ciekawymi odpowiedziami. Dyskusji przysłuchiwali się również lokalni politycy partii politycznych.
Ostatecznie dyskusja doprowadziła do dwóch wniosków. Po pierwsze, że samo działanie w przestrzeni publicznej jest już angazowaniem się politycznym. Problemem pozostaje jednak relacja ngo-partia polityczna. W kontekście tej wątpliwości pojawił się drugi wniosek: temat politycznego, w rozumieniu partyjnego i zmierzającego do zasiadania w strukturach wykonawczych i uchwałodawczych na różnym poziomie samorządu, zaangażowania NGO wymaga długiej dyskusji i wypróbowania wielu argumentów, zanim znajdzie się jakieś formalne rozwiązanie problemów związanych ze stykiem działalności pozarządowej i partyjnej.
Ważnym efektem debaty było spotkanie się wielu organizacji, których różnorodne cele sprawiały, że dotąd nie miały okazji się spotkać. Rozmowy kuluarowe doprowadziły do kilku pomysłów projektowych i planowanych partnerstw.

















Zostaw komentarz